Gaz i petardy zakupione więc jest szansa wybronienia się przed psami pasterskimi. Nasz samochód jeszcze na przeglądzie. Chyba na prawdę się boję bo kupiłem nawet koło dojazdowe. Choć wiadomo, że jeżeli coś będzie miało się zepsuć to i tak się to stanie (vide prawa Murphy'ego)



860 km i to nie autostradą.. jedziemy do Gheorgheni, tam u jakiegoś gospodarza w ogródku zostawiamy auto i w drogę. Na koniec wrócimy rowerami lub pociągiem znów do Gheor coś tam..
Ekipa kurczy się, niektórzy dojrzewają (jak Wiesiek, który wychodzi za żonę czy jakoś tak), inni poczuli zawodniczy potencjał i oszczędzają urlop na Transcarpatię. Inni jeszcze leczą kolano popsute na nartach. Tym samym jedziemy w ledwie 3 osoby - Alek, Mateusz i Kuba (autor)

Wspominałem o tym jak dobry jest smar maraton polskiej produkcji? Jest tak dobry że przeciwstawia się benzynie, rozpuszczalnikowi uniwersalnemu i szczocie drucianej. Żeby wyczyścić kasetę, korbę i łańcuch, musiałem szorować je w roztworze proszku do prania i piasty bhp przez dłuższy czas, czując jak powoli znika mi naskórek z palców. okazuje się, że resztki smaru powodowały nawet gorszą zmianę biegów. Teraz znów wszystko działa tak, jak powinno, posmarowane oczywiście świeżym maratonem.http://commondatastorage.googleapis.com/static.panoramio.com/photos/original/6346082.jpg
Góry Ciucas, na południe od Braszowa. Pięknie, nie?