To Świdowiec. Oszałamiająco mocne słońce oraz poziome miniścieżki wydeptane przez wypasane nigdyś (my nie widzieliśmy) zwierzęta spowodowały, że nie mogłem sie oprzeć wrażeniu... obecności w grzez komputerowej. Graczem to ja nie jestem, ale pacholęciem będąc miałem fioła na punkcie gry Comache 3, w której poziom wykończenia tekstur oraz rozdzielczość powodowały że pokrycie terenu nie było szczególnie realistycznie.. Wyjeżdżamy na grzbiet... deja vu! wrrrrr zaraz gdzieś powinien mi tu wyskoczyć jakiś śmigłowiec! Cały dzień byłem na to przygotowany. Niektóre nawyki wbite gdzieś za młodu siedzą w człowieku potem juz zawsze.
