warto posmarować, wtedy rzeczy idą gładko..

Nie bolą Was zęby gdy słyszycie kwilący łańcuch? Ja w akcie desperacji prosiłem kiedyś na stacji benzynowej o zużyty olej samochodowy. mamy około 8 metrów łańcucha do ciągłego smarowania. Warunki bywają różne, nie będziemy wozić kilku smarów. Kiedyś jeździłem na zielonym Finish Line, ale kiedy na etykietce pojawiły się napisy po polsku, jakość wyraźnie spadła. Tylko miły zapach pozostał, ale to mało..
A Bb pojawił się test smaru maraton polskiej produkcji. Nie będę tutaj rozpisywać kolejnych "etapów" testu, ale będąc niegdyś miłośnikiem robienia błotnych armageddonów potrzebowałem czegoś naprawdę dobrego, co wytrzyma 50-80 km w ciągłym syfie. "Maraton" zdeklasował Finish Lina! gdyby tylko łatwiej się go usuwało, nazwałbym go polskim Rohloffem. Przyznać muszę jednak, że nie tylko mi trudno go usunąć, błoto ma z tym spore kłopoty. Producent chwali się smarem jak paw.. i ma rację. Dziwne tylko, że smar wciąż jest tak mało powszechny.
Napisałem do Formickiego-bike czy nie chciałby nam nieco pomóc (również smarem). Tak czy inaczej po raz rzeci Maraton jedzie z nami na wyprawę, jesteśmy do niego przekonani.

P.S.
W sumie bez sensu. Polityka producenta nie jest rozwojowa! Powinien rozrzedzać smar, pogorszyć recepturę, podnieść cenę i zabrać się za przekonywanie świata że nowa wersja smaru jest zdrowsza dla łańcucha, ogniwa chodzą płynniej a straty energii maleją. I zacząłby się ruch, bo smar szybko by się ludziom kończył!!!
cieszę się, że wciąż są produkty, które działają tak jak powinny.