Są tacy, którzy po prostu chcą nam pomóc. Nie obsypują nas tonami naklejek ani też nie dają od razu góry złota. Ale po prostu oferują pomoc taką, na jaką moga sobie pozwolić.



Tu nabyliśmy wspomniany wcześniej namiot, zniżka zadowoliłaby największego sknerę. Super, w ten sposób mamy dwa dobre namioty - oba odporne na wiatr i z fartuchami (aby móc ograniczyć liczbę szpilek - przykładamy je kołami rowerów)
Smar maraton musimy niestety nabyć własnym sumptem (vide poprzedni post).


Aha, no i trzeba wspomnieć że bikeBoard patronuje (niczym święta Rita) naszej wyprawie.
A więc pewnie o całej eskapadzie przeczytać będzie można w papierowej gazecie.

http://www.pascal.pl/img/na_rower_img/logo_bikeboard_170_left.gif

I jeszcze: Wiesiek wreszcie uruchomił swojego świętokrzyskiego fulla, teraz tylko testuje, czy odpowiada mu sprężynowy damper. Cóż, przy bestii jaką ma Adam (bullit, ok 170mm skoku), wieśkowy heckler ('98) ze swoim 100mm wydaje się zabawką dla dzieci. Jednak to heckler pod górę jedzie, bullit woli być prowadzony (jednak Adam zaciekle walczy z przeciwnościami - mostek 120mm na ujemnym wzniosie, prosta kiera i ETA w jego marzoku zbliżają pozycję do tej z rowerów torowych... a przynajmniej XC)



Tutaj jeszcze z małym, czerwonym i krótkim, wzniesionym do góry. MOSTKIEM!