post z kafejki internetowej w sygiecie marmaroskim (bez polskich czcionek)
Dojazd do lwowa zajal nam sporo, bowiem zaliczylismy "kibel" pod granica z braku marszrutek.
Poranna elektriczka do lwowa i tam znow przeganianie z kata w kat po dworcu, gdzi enie pozwalali nam spac. 15.00 pociag do rachowa, kolo 23 wysiedlismy jedna stacje przed yasinia.
poranek - slonce! wiec cisniemy na howerle! Bylo troche podjezdzania, troche noszenia rowerowa na plecach w kosowkach.. sam szczyt niezdobyty, bowiem nie mialo sensu roweru wnosic i znosic.
zjazd (obledny!) to Kvasy i nocleg w dolnce juz pod Swidowcem.
wczoraj - wyjechalismy na swidowiec i w pieknejpogodzie poruszalismy sie grzbietem na zachod by pod koniec dnia (bardzo slonecznego) zjechac w dol jednym ramieniem. Marcin i ja odchorowalismy nasze za male picie odwodnieniem i bolem glowy - wiec niezbyt wyspani.
Dzis zjazd dolina okolo 20km do drogi wzdluz granicy i na przejscie kolo Sygietu Marmaroskiego! nie obylo sie bez lapowy(10USD), bowiem na Ukrainie srzedzilismy 4 zamiast 3 dni (wiza tranzytowa..) Pierwsze wrazenia z Rumunii - "wreszcie Unia!" Choc pewnie jeszcze cofne te slowa.
trzymajcie kciuki!