Jazda Górami Marmaroskimi po stronie rumuńskiej to męczarnia...dalismy znac strazy granicznej o zamiarze jazdy zdluz granicy - no problem, just show us jor ajdi. bat du not kross de border in eny kejs!!! Czyli - po stronie ukrainskiej wiedzie wygodna szutrowka, po rumunskiej ledwie zauwazalna droga. oczywiscie nam wolno tylko tym drugiem, bo pogranicznicy UA chetnie by nas zarzymali po swojej stronie - maja za to nagrody.
kolejna brzemienna w skuktach decyzja to opuszczenie grzbietu dowolna dolina (powinna byc droga w dolinie..) NIE BYLO!!! Przedzieralismy sie przez okolo 4 h przez dziki gorski potok z powalonymi drzwiami i progami skalnymi by pokonac jakies 3 km. Po zjechaniu do glownej doliny bylo jeszcze.. 30km po li
I teraz final - przez pewien blad w planowaniu caly ten dzien mielismy w ustach tylko po dwie zupki chinskie zjedzone o poranku i kilka ciastek poxniej... Ciezko bylo, choc walka z czasem nie dawala myslec o glodzie. okolo 23 w viceu znalexlismy sklep.
Dziś odpoczynek i wjazd w Alpy Rodniańskie, jutro caly grzbiet i do Rodnej!
post z Viceu de Sus/cafe internet