I od razu należy dodać, że określenie ekipa CMC to nadużycie, bo z owej "ekpiy" nad włoskim jeziorem był autor oraz Marcin (uczestnik 2009), natomiast stary wyjadacz CMC - Mateusz odpuścił i do dziś pluje sobie w brodę.
Żeby jednak nie było że jesteśmy lalusiami - nad Gardą spaliśmy w namiocie a jedzenie robiliśmy własnoręcznie. Z wyjazdu, gdzie nie baliśmy się ani spotkania niedźwiedzia ani kilkudniowej ulewy czy okradzenia przez Cyganów powstał krótki film: